Wpisy
Przepis na lasagne zamieściłam na blogu już jakiś czas temu. Dziś lasagne w innym wydaniu - warzywna. Przepis jest w zasadzie taki sam, jedynie sos bolognese zastępujemy ulubionymi warzywami. Bazę znajdziecie tu, a reszta - do waszej decyzji :) U mnie wykorzystałam cukinię, marchewkę, brokuły i cebulę. A wy? czego użyjecie? Mam nadzieję, że przepis zainspiruje Was do nowych pomysłów.
Warzywa przed ułożeniem na lasagne należy lekko podgotować - a cebulkę lekko zeszklić. Pamiętajcie aby pokroić grubsze kawałki - warzywa muszą być jędrne po upieczeniu.

No i brak "weny", wsparty lenistwem i brakiem czasu zwyciężył z regularnym uzupełnianiem bloga o nowe przeipisy. Dziś jest inaczej. Obudziłam się z mocnym postanowieniem - dodam nowy wpis! A może dwa? :)
Na pierwszy rzut - nieziemska, delikatna i rozpływająca się w ustach rolada bezowa.
Bezę piekę właściwie od zawsze, ale rolada zagościła u nas całkiem niedawno. Pomysł wypatrzyłam w programie "bad chef, good chef". Przyjęłam własne proporcje, których zwykle używam do bezy, wzbogaciłam o owoce i jest! Jeśli chodzi o czas i temperaturę pieczenia prześledziłam kilka przepisów w internecie i skorzystałam z porady na tej stronie

Piekarnik nagrzewam na 160 stopni z termoobiegiem. Śmietanę ubijam na sztywno, dodaję mascarpone i kilka łyżek cukru pudru. Wstawiam do lodówki. Białka ze szczyptą soli ubijam na sztywną pianę. Gdy białka są ubite, małymi porcjami dodaję cukier. Na koniec dosypuję mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny.
Blachę piekarnikową wykładam papierem i rozprowadzam po całości przygotowaną masę bezową. Wstawiam do piekarnika i piekę ok 20 minut. Oczywiście można użyć trochę mniejszej blachy niż piekarnikowa - beza będzie grubsza. Po tym czasie wyjmujemy bezę z piekarnika i studzimy ok. 3 minut. Przekładamy na kratkę do studzenia i studzimy kolejne 3. Bezę odwracamy, odrywamy papier i nakładamy: konfiturę a na to śmietanę). Zwijamy od krótszego boku. Można jeść od razu, ale najlepiej odstawić ją na ok. 3-4 godziny do lodówki. Najlepsza (bo nie mięknie za bardzo) jest w dniu wypieku.

W domu zabrakło słodkości. Otwieram szufladę z przyprawami, a tam co?! ślwiki i czekolada. No i wyszło:

Śliwki zalałam ciepłym rumem i zostawiłam żeby naciągnęły - kilka godzin, aby zrobiły się miękkie i delikatne.
Kiedy śliwki będą gotowe - odsączamy z rumu (ja położyłam je dodatkowo na ręcznik papierowy). Czekoladę rozpuściłam w rondelku z odrobiną masła i łyżką śmietanki. Do rozpuszcoznej czekolady wrzuciłam śliwki, dokładnie je obtoczyłam i wyjęłam na pergamin. Kiedy czekolada przestygła, wstawiłam wszystko do lodówki.
